środa, września 05, 2007


łooo pozytywy też są pomimo obrzydliwego bólu głowy...


dziś zapisałam się na czeski przy ambasadzie czeskiej, w piątek mam pierwsza walkę z lampami i foto więc stagnacji nie mam:]

gimnastykuję umysł w poszukiwaniu pomysółw na dziesiejsze świętowanie... już cosik mam ale cicho-sza:]

7 komentarzy:

ania pisze...

śliczne miejsce. śliczna ściana.
jak tam trafić? :-)

ania pisze...

i jeszcze jedno pytanie.
urzekł mnie taki fioletowo-zielony fotel na jednym z Twoich zdjęć.. było napisane ze jest to w vogue cafe. ale nie tam nad hybrydami, prawda? zdradzisz mi gdzie moge posiedziec na tak bajecznym siedzonku? :-)

tarambambam pisze...

piękne to miejsce, gdzie ono? :)

tarambambam pisze...

jak zwykle nie czytam komentarzy innych i się powtarzam, przepraszam.

w_rulonie pisze...

ojjjj miejsce nieznane a szkoda bo chetnie bym tam poszła - znalezione w necie:]

co do poprzedniego fotelu fioletowego to owszem przy hybrydach w vogue cafe - bajeczne miejsce:]

mo. pisze...

ciekawe z kim będziesz mieć lekcje czeskiego w ambasadzie.
Polecam mgr Piotrowską-Małek.

a szkoła w ostarvie ciekawa. :)

i to także:
http://www.vsup.cz/

omamo pisze...

omamo! jak tam plany rocznicowe:> mam ten sam problemo-dylemat;)

a! i czeska książka kucharska jest naj! ;)