czwartek, listopada 16, 2006

Dzień tęskności.... jeszcze 5 dni i zobaczę maj law, ukocham uściskam:]
I zacznie się rok nutellowy... pełen słodkości...

Teraz mętlik mętlikowy w głowie mej. Bo gdzie granica jest pomiędzy moimi marzeniami, pragnieniami i ich realizacją a odgórnie wolą Boga co do mojego życia... ciężki orzech do zgryzienia... gdzie jest moje miejsce w tym świecie...

I coraz bardzej dojrzewam do myśli, że chcę mieć już swoją własną rodzinę. Dziwnie by było spotkać się ze znajomymi i moim Olasem i przedstawiać go: "To jest Olek - mój mąż"... błahahahha nie absolutnie jeszcze nie pobieramy się... na samą myśl paraliżuje mnie strach przed odpowiedzialnością... i do tego wzorców rodzinnych brak... ale w środeczku mnie jest taka ogrooomna tęsknota za dzieleniem się z bliską osobą życiem... takie oddanie w 100%:]
heheh poważne rozmyślania... aż strach się bać.... sasasa!!!

1 komentarz:

fizia pisze...

aj aj:))