czwartek, czerwca 21, 2007

Jazda na rowerze i pływanie to dwa sposoby na totalne odreagowanie i zrobienie porządku w głowie. Zawsze uważałam, że osoby, które mają problemy z sobą powinny wymęczyć się fizycznie. To pomaga naprawdę dojść z sobą do ładu i składu.

Więc u mnie ponowne rozmyślania ranną dawką w drodze do pracy i kolejne chcenie. Potrzebuję też wykonania. Z planów rozpisanych na każy dzień realizuję ledwo połowę. Lenistwo i wygoda wygrywają. Wczoraj poudawałam, że sprzatnęłam mieszkanie. Zajęłam się praniem, złożyłam ciuchy do prasowania i zgarnęłam wszystkie porozwalane ciuchy i naczynia. Zlew przygotowany do zmywania, naczynia namoczone, a ręce zamiast zmywać obżerają się czereśniami i arbuzami. Po czereśniach mam jazdy - ale nie potrafię z nich zrezygnować. Więc naczynia dalej moczą się w zlewie, a kurz nie wytarty i podłogi nie umyte.

Lada moment czas wakacjowania zacząć, a ja mocno zbublowana.
Z książownikiem kłótnia o priorytety. Mamy inne - ciężki orzech do zgryzienia. Wszystko się okaże pod koniec miesiąca.

Wczoraj miałam nocny maraton - obejrzałam 7 odcinków "Skazanego na śmierć"... ale wciąga.... ten koleś jest przystojny - moja koleżanka z pracy miała rację - a jak na szanownym pudelku jedna panna napisała : "mogłabym dla niego zabić" :] heheh ludzie mają sieczkę w głowie nie ma co... nom dziś kolejny maraton - mam jeszcze dziesiątki odcinków do obejrzenia... zmykam popracować:]

6 komentarzy:

pannazofia pisze...

ja tak mam z zagubionymi... oglądam nałogowo:)
len jak len, początek wakacji, zawsze tak jest:)

ziu pisze...

I kurka wodna , ja tez mam problem z moim wstretnym lenistwem :/ i z poukładaniem sobie wiele spraw w głowie ,również. widze nie jestem sama :p

w_rulonie pisze...

ehhh miało być lepiej a dziś wcale tak nie jest:/

ziu pisze...

Potrzeba jest dotknięcia, dotyku z nieba. inaczej ani rusz

w_rulonie pisze...

żebys wiedziała że masz 100% rację

ziu pisze...

wiem że mam rację. :)