wtorek, czerwca 26, 2007

pakowanie pomiędzy kolejnymi odcinkami... wszędzie ciuchy i tona gratów porozwalanych - raptem 6 dni a ja pół dobytku zabieram ze sobą - typowe dla mnie... pierwsza selekcja zrobiona jeszcze ze 2 takie i może nie zabiorę ze soba 5 milionów bagaży...

pobudka 5,30, mycie i śmiganie z kozicą na pociąg.. chociażby z tego względu, że rower zabieram powinnam mocno ograniczyć dobytek... sam waży ze sto kilo, cholera jeszcze chcę 3 aparaty zabrać... nie popuszczę, padnę z przedźwigania ale zabiorę co mi będzie potrzebne:]

jutro na horyzoncie olas w sosie własnym... nie tęsknię mocno... tylko tak troszkę:P

buziole
ahoj

1 komentarz:

JG pisze...

Ja też jadę jutro ;))