czwartek, lutego 01, 2007


na wodzie na głodzie na własne życzenie
zmęczona okrutnie... z dziewczynami buszowałyśmy na basenie, potem sauna, brak oddechu, wypieki na twarzy... zmeczona pozytywnie... chcemy wprowadzić cotygodniowe "moczenie dupska":]
teraz pachnę chlorem i mam pomarszczone palce...

nie mam siły, więc biorę w dłoń najnowszą książkę ukochanego Erica-Emmanuela Schmitta - "Kiedy byłem dziełem sztuki" i w błogim lenistwie wkradam się pod kolorową pościel...

herbatka z liści mięty i błogość na całej lini...


bo pogoda nijaka - na poprawę humoru i na ulewy okrutne parasolka w kolorowe serduszka z falbanką i niebieską rączką :]
a jutro z panią ciasteczkową fotowe igraszki pentaconowe
niach niach

3 komentarze:

zupaszczawiowa pisze...

gosja!!!!!!!!!chlor wyblaczyl ci buzie!!!!my tez z mateuxem i aniaxem zaczynamy chodzic na basen bo mam szalony karnet:)od dzis ferje /błogostan:)a parasolke wykorzystamy jutro:)

w_rulonie pisze...

Asiaaaa oh oh będzie to wyborna sesja fotowa. Do parasolki będzie pasował zielony płaszczyk z lumpexu:]... zabierz czerwone rajstopasy... i statyw jeśli nadal masz, bo może się przydać... ale się podnieciłam...oh oh

mahdall pisze...

no gosia Ty jak zwykle szalejesz :) a ja w ramach rozwoju tworczego wyszywam obrazki... daj znac jak ksiazka ok??