piątek, lutego 23, 2007

troszkę top shopowych mniamniuśności




wymarzyły mi się szpilki na wiosnę - w soczystych kolorach
cudne mają w pull and bear
oh oh
Olas stwierdził, że ładnie w nich wyglądam...
tak!! chyba kupię sobie jakieś na olki ślub... niezły pretekst;P
I trzeba będzie pomyśleć o kreacji... widziałam genialną kieckę w zarze
moja misja na kwiecień - ślubna pani fotograf:]

środa, lutego 21, 2007

życie toczy się dalej i nie chcę psuć sobie humoru pewnymi rzeczami...
ten etap zamknęłam za sobą...

a teraz z innej beczki...
miesiąc styczeń i luty stawiam pod znakiem małych katastrof...
nadal bez aparatu... leżakuje w serwisie - dlatego tu tak bez wyrazu i koloru... ale jeszcze troszkę i pojawią się zdjęcia... kolejna rzecz - mój komputer zbuntował się do tego stopnia, że trzeba było w nim na nowo instalować windowsa i miliony innych programów... więc cały tydzień z głowy...
dalej - rowerowa kozica też na przeglądzie... lada dzień wyjedzie piękna i jak nowa...
to by było na tyle z małych katastrof, ale trochę kosztujących - niestety..:(
ale nie ma to tamto...

Już szykują się kolejne miłe rzeczy... najważniejsza
Jest mnie o 8 kg mniej:))))) co oznacza, że zostało mi jeszce 5 do końca diety...
jednym słowem jestem z siebie dumna...
Polubiłam jedzonko mega zdrowe/proste i pełnowartościowe
basen 3 razy w tygodniu i tak do końca marca...
a potem mega szaleństwo zakupowe o zdecydowanie mniejszym rozmiarze...
piątek - spotkanie z Mają i Kamilką
sobota - obiadowanie z Olą i stolicowe leniuchowanie
w tym buszowanie w sklepie z cud miód dodatkami w FLO (Majunia słońce :*)
określono mnie mianem lanserki i każda rzecz której się podejmę ma na celu autoprezentację...
dalej - wg pewnej "życzliwej" osoby cierpię na projekcję...

w takim razie skoro już przypisano mi pewne cechy będę pięknie kontynuowała te niecne czyny ku zapewne rozpaczy owej osoby...

pewnie uzna, że to co piszę to oczywiście c.d. autoprezentacji czy łotewer
i każda tutaj informacja będzie miała na celu przyniesieniu mi chluby...
ehhh co za ciasne myślenie...
tak jestem złośliwa/tak zrobiłaś mi ogromną przykrość/ i nie mam zamiaru udawać że mnie to nie uderzyło...

a teraz napiszę jak zawsze to co chcę a ty interpertuj sobie wg swojego widziemisię

poniedziałek, lutego 19, 2007

od marca rusza wyborny czekoladowy projekt:D
jestem przebiegła...

zapraszam....

http://czekoladowo.blogspot.com/

czwartek, lutego 15, 2007

bez aparatury nikonowej ponad miesiąc... co za mordęga... a ja mam fazę na focenie i dupa najbladsza z bladych...:/

żeby mieć dobre samopoczucie nadrabiam robieniem pysznych wege-posiłków... dziś wypatrzyłam promocję na awokado po złotówku...ohh!!
takie nic a gęba uśmiechnięta...

dobra nie bredzę... idę popakować paczki dla allegrowiczów...

środa, lutego 14, 2007

co za szaleństwooooo!!!!!!!!!:]

wieszanie/praca/sznureczki/spinacze/ręka/stołek/noga/foto/naleśniki mniamniuśne/sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy/składowisko zdjęć w różnych konfiguracjach:]
prawie 4 godziny w doborowym towarzystwie:
mateo/pani ciasteczkowa/filip filippo/pani bieblonka/michał
wszystkim wielkie dzięki
dzięki nim od wczoraj fotowa wystawa ciasteczek w_rulonie
"LOVE TOYS - LOVE DETAILS"
w Motto Cafe wisi
http://love-toys.blogspot.com/

ohh ohhh zapraszam
szaleństwooo!!!

wtorek, lutego 13, 2007


pazerność, zachłanność... typowe cechy ludzkie....
u mnie w miejszym wydaniu... :] dokładnie przedstawiła to panna ~psychodelic (http://psychodelic.digart.pl/)
Pozdrawiam.... :D
popijam sok porzeczkowy, przewalam papierzyska
dziś z pannami bibelotką i ciasteczkową działamy w motto cafe...
coś czuję, że będzie to długa i skomplikowana walka pozbawiona gwoździ - bez gwoździ ciężko wieszać zdjęcia....
ale od zatań specjalnych będzie mateo:]
niach niachy
a ja zamówię sok z wyciskanych owoców i po udanej walce usiądę zadowolona i po bubluję w obłokach
potem przedwalentynkowe mizianie z olasem...
kalosze kwiatkowe na nogach bo breja śnieżna...
i tęskno mi za zdjęciamiiiiii...
dziś holga rusza ze mną:]
niech nie zarasta kurzem...

niedziela, lutego 11, 2007


wyborny pan rybka w wykonaniu Maćka Blaźniaka http://lowekrowe.digart.pl/ (dziękuje łaskawco:p), oryginalnie to tapetka zrobiona dla projektu IllustrateYourself.com żeby nie było....
zacieram ręce bo wszystko idzie po mojemu... :]
i jestem konsekwentna - no może nie w każdej dziedzinie życia... (nie jestem ideałem) ale jak chcę to potrafię... więc dzielnie dietuję się dalej... i odkrywam uroki wszystkiego co z tym związane...

niedługo będę musiała wymienić garderobę na mniejsze rozmiary...
pocieszajace i nie - bo kasy brak -i tak już mocno nadużywam karty kredytowej - moja największa niekonsekwencja... ehhhh:[

ale za to serwuję sobie
zdrowe żarełko... musli wszelkiego garunku... mlesio sojowe gryczane - najwyborniejsze... thermomixowe pyszności i takie tam... hihihi

a olas ciężko barmani w hard rocku i czasu jak na lekarstwo
ale jak juz się spotkamy to cud miód i karmelkowe mizianie...
mój cudny fryfelek... :D
wczoraj w czółościach nazwał mnie swoją pestkownicą
cały czas zaskakuje mnie nowymi określeniami na mnie...

a we wtorek mottowo-cafowe wieszanie wystawy foto ciasteczek w_rulonie

czwartek, lutego 08, 2007








Było złoto-tarasowo, było body-shopowo, było miło-ładnie szczególnie dla oka... karta kredytowa dla mego bezpieczeństwa pozostawiona w domostwie, aby nie kusić:]
najmocniej to cieszą mnie mark&spencerowe pyszności, które uwielbiam - dział z jedzonkiem mile widziany...

jeszcze troszkę i podjadę po jakieś produkty mniamniuśne do moich wybornych dań...
a teraz marzy mi się toster z grzankami w kwiatki i inne przyborniki kompletowe prosto z Indygo Studio




wtorek, lutego 06, 2007

Mam katar jednodziurkowy...
i znowu zabieram się za naukę - wiedza zawsze mile widziana:]
więc dobrałam się do historii sztuki i wałkuję rzeźbę, malarsto, kulturę, style... itd itp. fajne i ciekawe:]

skończyłam całą serię "Gotowych na wszystko"
czekam teraz na kolejne epizody, ale zanim trafią do Polski to ruski rok minie:/

a na dobranoc czytam książki kucharskie... oh oh

dziś los basenos i moczenie dupska

a jutro Złote Tarasy...
i podziwianie mego ciastka w pracy
Hard Rock Cafe - będzie barmanił :]
oh oh

niedziela, lutego 04, 2007



znowu zleniwiony dzień...

przeglądam książki kucharskie w poszukowaniu natchnienia...

zdecydowałam: co tydzień robię smaczne mniamniuśności...

zaczynam od książki TARTELETKI I TARTY

w kolejce czekają kolejne wyborne łakocie wszelakiej maści i smaków

zapowiadają się smakowite weekendy:]

sobota, lutego 03, 2007

zamulona jakaś...
taki łóżkowy dziś dzień!

mieszkanie czyściutkie, wszystko zrobione/gotowe... i czuję po raz pierwszy od nie wiem kiedy bezczynność, ale nie taka przyjemną, a raczej niepokojącą...
normalnie chce mi sie czegoś pouczyć... angielskiegego???, albo czegoć na egzaminy z turystyki...???
chyba zaczynam chorować:P
taki pustostan w głowie
hihihi zaraz mi przejdzie, za 20 minut ma wpaść niedźwiedź na noc...
czyli szykuje się babski wieczór
pełen plotek, dupereli, filmidła i nicości

piątek, lutego 02, 2007









szaleństwa fotowe ciasteczek w_rulonie...
co jak co, ale jak asia robi mi zdjęcia to jestem taaaka pięknaaaa....

błahahah i skromna:]

asiu dzięki było wyyybornie!!!!

czwartek, lutego 01, 2007


na wodzie na głodzie na własne życzenie
zmęczona okrutnie... z dziewczynami buszowałyśmy na basenie, potem sauna, brak oddechu, wypieki na twarzy... zmeczona pozytywnie... chcemy wprowadzić cotygodniowe "moczenie dupska":]
teraz pachnę chlorem i mam pomarszczone palce...

nie mam siły, więc biorę w dłoń najnowszą książkę ukochanego Erica-Emmanuela Schmitta - "Kiedy byłem dziełem sztuki" i w błogim lenistwie wkradam się pod kolorową pościel...

herbatka z liści mięty i błogość na całej lini...


bo pogoda nijaka - na poprawę humoru i na ulewy okrutne parasolka w kolorowe serduszka z falbanką i niebieską rączką :]
a jutro z panią ciasteczkową fotowe igraszki pentaconowe
niach niach

środa, stycznia 31, 2007


znalazłam cudo kosztujace prawie połowę mojej pensji

hehehe mogę jedynie pomarzyć

poniedziałek, stycznia 29, 2007

dziś walczę z ciuchami i szafą, w której nie jestem w stanie się pomieścić...
zrobiłam sortowanie i pokaźna kupka ubrań znalazła się na sofie gotowa do wystawienia na allegro...

czeka mnie kilka dni przygotowań do wystawienia:]
może cosik pójdzie
i dobrze bo nie mam na to miejsca i zawsze przyda się jakiś grosz...

sobota, stycznia 27, 2007


jestem od dziś okularnicą i całkiem fajnie mi z tym:] to taka alternatywa, gdy zirytuje mnie nakładanie soczewek...

w złotych tarasach ma byc mój ukochany THE BODY SHOP
cieszę się okrutnie bo teraz bez wszelakich barier będę kupowała moje masło migdałowe i kokosowe... co prawda mam jeszcze 3 duże opakowania przywiezione przez siostrę i ciastka z wysp, ale kto wie... nikt nie zna dnia ani godziny kiedy wklepię/wsmaruję ostatnią maziaję w ciało me:]
hihihi a teraz owocowy wieczór - śliwkowo-winogronowy
tak wiem będzie mnie brzuch zaraz bolał

i jeszcze jedno - dowiedziałam się, że z ciastkiem ma pracowac jego była panna. Wrrr nie podoba mi się to... o ja paskudnica-zazdrośnica!!!!!!!!!!!

czwartek, stycznia 25, 2007

nie lubię śniegu
szczególnie tego w warszawie - bardziej przypomina brunatną breję niż puch
nie lubię zimna

chcę wiosny. domagam się jej.tu i teraz.
chce lżejsze ciuchy
na wiosnę proponuję
szary/zieleń/brąz/fiolet
wygrzebałam w RESERVED cudniastą torbę z kokardą
są trzy kolory - każda świetna
czerwony/ granat butelkowy / żółty
i piękny płaszczyk czarny - super kobiecy
dziwne, bo zwyczajnie nie przepadam za tym sklepem
postarali się
luty odpuszczam muszę długi pospłacać
kupię wszystko w marcu hehe z byle okazji


teraz śmigam zjeść mój naleśnik ze szpinakiem z green way-u
i czekać aż książownik z szkolenia wróci mnie utulić

wtorek, stycznia 23, 2007

godzina 20:26 dopiero teraz gotuję sobie obiad
olek twierdzi, że nie efektywnie kroję kabaczka
zbulwersowałam się

poniedziałek, stycznia 22, 2007


mam pachnące zwierzaki - płyn do kąpieli - nie mam wanny
brodzik odpada z wiadomych przyczyn - chyba jeden półdupek by sie pomieścił
dziś zaczęłam czytać - jestem na 233 stronie...
poczytałabym w wannie pełnej piany - nie ma wanny nie ma kąpieli
zresztą nie lubię czytać w wannie - nudzę się i marszczą mi sie opuszki palców
mam zła wspomnienia też z sauny
zabrałam kiedyś książkę do sauny z myślą, że poczytam i zajmę jakoś czas

od wilgoci książka się rozkleiła i kartki powypadały...
kiepski pomysł
wtracam do łóżka czytać
nie ma mnie

niedziela, stycznia 21, 2007

Egzamin licencjacki:
ocena z pracy - dwie piątki
ocena z pytań - trzy piątki
średnia ocen uzyskanych na studiach - 4,7
ocena na dyplom - pięć

głupi ma zawsze szczęście - tak śmiem twierdzić
wiem nie wygladam na mądrą... heheh ale jednak pod blond czupryną kryją się komórki, które działają...

olas twierdzi, że jestem postacią wyjętą prosto z kreskówki
wzięłam to za komplement:]

a potem było lodowo-kałęczynowe obżarstwo
miziowanie z ciastkiem
pichcenie wege-żarełka
no i oglądanie pod rząd pięciu odcinków "Gotowych na wszystko"
(wciąga na maxa:))
oczywiście z ciastkiem

dzisiejszy dzień sponsoruje cyferka "pięć" i literka "c" jak ciastek
idę spać - należy mi się porządny wypoczynek

sobota, stycznia 20, 2007

"Pachnidło" upajające...
miałam nie kupować...
nie umiem... okropna ofiara zakupocholizmu
ofiara mody...
olas tak samo - to się dobraliśmy...


ja tak chcę...

http://www.youtube.com/watch?v=ZXY_XJ7F2EQ

czwartek, stycznia 18, 2007

Przeszczęśliwa... ostatni egzamin zdany na 4+, teraz tylko obrona... do niedzieli - minimalnie zestresowana przed... ale uczucie, że już tyle do przodu jest mniam:]
walczę z soba i myślami czy wracać z dziekanki na turystykę, czy odpuścić sobie. Chciałabym to zakończyć, ale wiem ile w praktyce wysiłku by mnie to kosztowało. A nie chce mi się znowu szarpać i kuć po nocach:/
więc nadal myślę choć terminy gonią...

na razie cieszę się tym co mam...
wczoraj delektowałam się ciastkiem, wygłupy pełną gębą - ale on jest durny... ukradłam mamie z domu toster więc obżeraliśmy się tostami niemiłosiernie:] hihihhi
do tego kolejne odcinki "Gotowych na wszytko"... uwielbiam to...
a jutro stolicowe poszukiwania pięknej koszuli na obronę - może kremowa babcina z pufkami i wiązana pod szyją... ?
do tego oddaję nikona do serwisu - już boję się ile będzie mnie kosztowała ta "przyjemność"...
to takie plany na najbliższą przyszłość:]

wczoraj uświadomiłam sobie, że niedługo będę dzieckiem rozwiedzionych rodziców - mocno przygnębiające... paradoks bo jeszcze pół roku temu gdy kończyłam pisać pracę pt. "Dziecko w obliczu rozwodu rodziców" nie wiedziałam, że będzie mnie dotyczyła...

poniedziałek, stycznia 15, 2007

atak na lumpex z rana/ wygrzebana koszula babcina z kokardą w kolorze granatowo-chabrowym/ tworzenie obiadu/ jedzienie/ spanie/ notatki/ nauka/ wiszenie na słuchawce z ciastkiem/ dalej notatki/ racuchy z jabłkami/ ból brzuszka/ herbatka ziołowo-mietowa/ lenistow/zmuszanie do nauki/ jutrzejszy dzień praktycznie klonem dzisiejszego/ bleeeeee...

czwartek, stycznia 11, 2007


z braku laku wrzucam moje stare już nieaktualne zdjęcie
już nie jestem cookie monsterem

środa, stycznia 10, 2007

pachnie wiosną... czujesz?

od kilku osób się zaczyna...
mała grupka/społeczność/garstka przyjaciół
wspólne rozmyślania/rozmowy
i świadomość że pastor jest taki swojski
taki na wyciagnięcie ręki/że to dobry znajomy
że to takie naturalne rozmawiać o Bogu z innymi
i dzielić się własnymi doświadczeniami...

jest mi dobrze!
:)

wtorek, stycznia 09, 2007

zdałam na pięć
błahahaha
ale jestem szczęśliwa:]
dziś uczę się na ostatni egzamin
1 tydzień i 1 kg w dół... mój mały sukcesik
a za oknem wiosna pełną gębą...
jeszcze trochę i będę musiała kozicę wyszykować
ale pierw nauka...
dziś egzamin... lekko panikuję
wdech/wydech/wdech/wydech

czwartek, stycznia 04, 2007

zachciało mi się/więc dietuję się/słodycze poszły w odstawkę/tak noworocznie/tak z postanowieniami/2 miesiące mordęgi/2 rozmiary w dół/
jabłuszko codzień/koktajle/museli/posiłki reguralne/ćwiczeniowe plany/
wsparcie jest/ambicje też/do dzieła/sasasa...:]

środa, stycznia 03, 2007



to się uśmiecham... choć mam mega lenia zmuszam się do nauki... egzamin licencjacki lata dzień...

a potem złote dni lenistwa/foto-sesji/ciasteczkowych igraszek/czytania zaległych romansideł i kryminałów

no i postanowienie godne pary potworów - z ciastkiem zabieramy się za rulony sadełka:]

niach niachy:]

buzi buzi

ciachprach